Wow Mylog żyje XD >> środa, 1 kwietnia 2009 14:34:37
żyje żyje, ja owszem, też.
Mam wspaniały humor.
Po tym jak wkręciłam kolesia i zjebałam mu opinie u kumpli, naprawdę chodzę pełna energii XD
Ale ma chłopaczek za swoje, nie trzeba było kłamać, że mnie się zaliczyło ;]
Jestem okrutna!
Taka pozostanę! :P
komentarze [0]Katana >> środa, 7 stycznia 2009 18:37:19
Jestem niczym hartowana stal.
Kuta wiele razy na idealne ostrze.
Swego czasu albo pęknę albo urzeknę cię linią ostrza.
Zapragniesz mnie, zdobędziesz mimo kosztów.
Będziesz o mnie dbał i pielęgnował.
Chronił przed ciekawymi spojrzeniami i chciwymi placami.
Intrygująca i dająca bezpieczeństwo, taka właśnie będę.
Musiałbyś mi dawać krwi, krwi tych, którzy...
Nie wierzyli w nas...
komentarze [0]Uh... >> niedziela, 30 listopada 2008 16:51:08
Tak wiedziałam, że o czymś zapomniałam.
Cóż, moi drodzy, przeniosłam się z myślami na DeviantArta.
Więcej zabawy :D
Tu, zaglądać będę, z sentymentu... chyba :D
komentarze [0].i can flee in ma bones, i will die all alone >> sobota, 13 września 2008 07:46:36
Zimny pokój, ja, ten zapach, tkanina...
Smak soku pomarańczowego miesza się z goryczą...
Nie wiem co myśleć, ani co robić...
Ciągle widzę oczy z dnem smutku...
Ciągle chce cofnąć czas i nie dać dojść do głosu...
Ciągle chce to skończyć już teraz...
Nie chce widzieć jak wygląda świat, tam na zewnątrz...
Bez tego ducha, jest nudny i obcy...
Chociaż to on był tym nie poznanym....
Żadne słowa nawet nie oddadzą tego jak się czuje...
Lub jak bardzo chce jakoś to skończyć...
Śmiercią czy praniem mózgu...
Stoję tu przed wami jako człowiek.
Z krwi, kości i... serca.
komentarze [0]życie przypomina nam o śmierci... >> piątek, 29 sierpnia 2008 19:50:44
Nie pisałam, bo jak już chciałam to mylog siadł.
A więc tak...
Cały czas myślę o zmarłym przyjacielu i zaczyna mnie to dobijać... Przeżywałam kryzys własnej osobowości, moje studia nie są wymarzone, a życie jest pokopane...
Jak zawsze w takich durnych sytuacjach, kiedy już wychodzisz na prostą, bo a i owszem poczęłam powoli wychodzić, pokazuje się ktoś kto robi burdel w uczuciach.
No i jest...zwierze oczywiście z daleka, jak zawsze... durna Neko...
Zwierze wykonał taki burdel, że nie wiem jak się nazywam... Co gorsza, czy kocham (tzn pojęcie dość inaczej przeze mnie ujmowane niż przez resztę ludzkości), czy też jeszcze nie...
Wrrr, wkurwia mnie moja własna osoba, nie wiem co mam myśleć, robić jakie decyzje podejmować.
Do tego zmarł mój ulubiony nauczyciel, od "metalu", to jemu udowadniałam, że umiem ze srebrem tańczyć i robić różne rzeczy i że mam zdolności jubilerskie...
Eh.... pogrzeb był dziś i był piękny, mimo godzinnej mszy, bo ksiądz się spóźnił...
[*]
Wybaczcie, że nic więcej nie napisze, ale naprawdę nie wiem co miałabym jeszcze skrobać konstruktywnego...
Za dużo śmierci jak na jeden rok...
komentarze [0]Życie ulega zmianie po śmierci. >> wtorek, 15 lipica 2008 23:29:38
Właśnie, czym takiego jest dla nas śmierć. Nie, nie nasza własna, ale czyjaś, kogoś bliskiego.
Czy jest to sucha informacja, że z kimś już nie pogadamy, czy też wielka tragedia...
W pierwszej kolejności człowiek płacze, przeżywa, w końcu zginą jego najukochańszy człowiek, przyjaciel i powiernik sekretów. W drugiej (kolejności?), w akcie desperacji, wołasz najbliższą ci osobę (fizycznie i psychicznie, która ci pozostała) i ryczysz jej w rękach gadają kretynizmy. Trzeci krok, cynizm, wyśmiewanie sytuacji, żeby było ci lepiej....
Potem, po piąte jedziesz na pogrzeb, spędzasz "urlop od rzeczywistości" siedząc 16 godzin w pociągach w niecałej dobie, a pośrodku stoisz w tłumie obcych ci ludzi i robisz wszystko, by nie histeryzować. Zachowujesz się jak żona mafiozy.... Płaczesz oszczędnie z kamienną maską zamiast twarzy, stojąc w okularach tak ciemnych, że dzień to noc dla ciebie i w ubiorze tak białym, że tuszu już nie zmyjesz całkowicie z ulubionej sukienki.
Po szóste, dostajesz w prezencie schizy, (działający respirator, lub dźwięk spadającego ciała.... coś za tobą chodzi i czujesz czegoś obecność ale nic nie widzisz.
Po siódme, parę dni potem rozmyślasz co by było gdyby. Gdybyś odebrał telefon, gdybyś częściej ze zmarłym gadał i takie tam...
Mówisz o tym tej samej przyjaciółce co przeżywa to z tobą od początku...
Tak, on tu jest u chce się pożegnać...
Ósme.... odchodzi, a ty zastanawiasz się czy nie lepiej (o zgrozo - dla ciebie), żeby został tu, na ziemskim padole...
Zgadzasz się z decyzją losu po dziewiąte.
Dziesięć dni mija, kiedy wreszcie możesz wyjść spokojnie z domu i nic cię nie przytłacza... Dziesięć osób mówi ci, że jestem cholernie twarda, bo nie widać po tobie tego (że kurwa mać w twojej duszy była wojna, a teraz jest jałowo!), że jest ci.....źle.
Dziś, rankiem siedząc w zimnej łazience i budząc się dochodzisz do wniosku, że kurwa chyba go kochałaś, ale on o tym nie wiedział, a ty nie zdążyłaś mu tego powiedzieć. Moglibyście być super parą, ale SPIERDOLIŁAŚ TO.
Do tego mogłaś mu pomóc...
Gdyby tylko powiedział co mu było...
***
EDIT: Ale po chwili od napisania tego wszystkiego, jego przyjaciel mówi, ci, że to i tak by nic nie zmieniło, bo Neko, nie była dobrą partią i tym razem...
WYLECZ SIĘ KOBIETO!
***
Tak, chujowo się u mnie działo.... Powoli będę z tego wychodzić... Bardzo powoli...
Coś mówiłam kiedyś o tym, że jak już życie ci się jebie, to na całego?
Punkt dla mnie, tylko, szkoda, że argument poniósł za sobą ofiary....
Wasza wiecznie trzymająca się pionu Neko, cynicznie opisała tragedie swego życia, ale nie martwcie się.... Wrócę za jakiś czas i napisze kompletne bzdury...
komentarze [2]Pf....Stop! >> niedziela, 22 czerwca 2008 18:27:23
Krótkie "DOŚĆ" w ciemnym pokoju słuchając Coco Rosie- Beautiful Boyz (polecam).
Pod w pyłem tego kawałka rok temu pisałam piosenki, pod wpływem całej płyty ^^"
Piszę dziś po to by powiedzieć, że straciła cel do życia.
Co dzień zastawiam się czy nie wziąć liny i iść do lasu.
Kiedyś, co by się nie działo, miałam w głowie ją.... i ona mnie trzymała, chociaż to było tylko moje wyobrażenie...
Przyjaciele, ja muszę prosić się aby się ze mną spotkali, przeszli gdzieś.... 50% z tego z łaski robią....
Nie mam gdzie spożytkować energii, chciałabym dużo rzeczy robić, ale nie mam z kim i po chwili takiego pomysłu tracę zainteresowanie.
Tak, nadal nie mam ochoty przepisać tekstów, chociaż patrze na nie teraz....
Leżą w zeszycie na biurku, obok klawiatury....i nic.
Nie, zamykam zeszyt i odkładam. Nie dziś....
Nie potrzeba mi miłości.... chociaż wielu tak uważa... Ja nie umiem kochać, wszyscy o tym wiedzą...
Ale mi trzeba uwagi...
Takie uwagi jak z bajki...
Szare życie...witaj moje łzy, kiedy pomyśle o tym co było....
komentarze [1]Załóż Róż >> niedziela, 8 czerwca 2008 14:44:30
Miau, miech temu było ostatnio pisane...
Nikt tego nie czyta, no powiedzmy nikt....Ale cóż ^^"
Słucham Chilińskiej....Jak widać po tytule.
Pokonało mnie życie w małej konkurencji.
Mianowicie, mówiłam światu, że zdanie matury moim celem nie jest...Nie było to moim celem, tak jak innych, lecz zbiegiem czasu na ostatni egzamin już przyszłam z celem "oby zdać".
A więc, przestawiłam swoje myślenie i teraz...Choćby dla zabicie czasu chciałabym przesiedzieć te 8 godzin w szkole...
Umieram, mam za dużo czasu i żadnej motywacji...
Chce wyjść z domu, pobiegać, pływać, rowerować, robić dużo rzeczy...
Ale nie ma do tego ludzi, ludzi z chęciami i czasem.
Napisałam przez ten czas....3 teksty, ale nie chce mi się ich przepisywać.
Sumimasen...
Nie mogę znaleźć nic co by mnie teraz w pełni satysfakcjonowało...
Żadnego wyższego celu...Ze śpiewania chuj wyszło...
Jedno słowo Morgie i zapomniałam o tej możliwości.
Wiem, poddałam się. Ale lepiej poddać się po 2 latach złudzenia niż dalej brnąc...
Tak, jak to się dzieje na inne płaszczyźnie mojego życia.
Potrzebuje jednego tygodnia skrzekliwego głosu...
Rok czekać, aby się nie doczekać...
Czekać znowuż, tak długo jak można... Po to by ambiwalentnie spojrzeć w oczy komuś, komu wiele złego i dobrego zawdzięczasz...
Kobiecie, która wyprała mnie z uczyć "pięknych"...zostały tylko te wyższe jak....nienawiść.
Dziś mam 8 i pół roczku ^^" Ale i tak nie mam z kim tego oblać.
komentarze [3]10 lat upłynęło od pamiętnego 2 maja... >> piątek, 2 maja 2008 00:19:57
02.05 2008r.
Kiedy dziesięć lat mija, ludzie nadal pamiętają,
Kogoś kto nawet po śmierci wiele im dał.
Nawet jeśli nie istnieje on w cale, ludzie
Nadal w niego w pewnym sensie wierzyć będą.
Cicha gitara gra, kiedy ja zapałam kadzidła.
Po umyciu rąk klaszcze trzykrotnie.
hide your face
Świece i samotni ludzie na wzgórzach.
Oczy zwrócone w nieba błękit, cicha muzyka.
Przemywam usta, aby imię twoje dziś powiedzieć.
Koncerty grają na twą cześć, cieszysz się pewnie.
Upijasz się tym co astral jest wstanie dać.
Różowe niebo będące rajem dla wierzących.
hide my face
Czy ze mną też tak będzie, będę życiem innych?
Kiedy napisze list pożegnalny, będą płakać
Czytając go ci, którzy mnie kochali?
Dla których mogłam się zabić, czy tak?
Nie odpowiesz mi, choć serce moje szybciej bije.
Chciałabym zostać częścią innych ludzi.
Like you
Określić się mianem legenda, mistrz.
Chce to czynić będąc pod kamieniem jakimś,
Czekając na łzy kobiety, która bogów prosi.
Będę wegetować słodko marząc by pomóc.
Mi bogowie nie pomogli, pomagać nie będą.
Sens samobójcy, jaki jest naprawdę, jaki wymiar ma?
komentarze [0]Ostatnie czasy >> czwartek, 10 kwietnia 2008 16:15:39
Więc mój humor wcześniejszy był spowodowany tym iż dnia następnego miałam egzamin który oblałam, wiedziała, że go obleje ale jednak miała jeszcze tę nadzieje, że dostane to pierdolone 2-
Historia sztuki- egzamin wewnętrzny szkoły, szkoły, której nienawidzę...
A to przez to iż dostałam tylko 3+ za obronę dyplomu, choć zabijałam komisje miłością a oni zachowywali się (oprócz jednej kretynki) jakby wszystko było super... Ale i tak mam 3+
Jestem wkurwiona....
Nie tylko przez to...ale przez to też, iż po raz kolejny los się mną bawi.
Dwie przyjaciółki,
Dwie blondynki,
Jedna słodka,
Druga dość nietypowa,
Obie ładne, obie nie głupie,
Pierwsza mondrusia ślicznusia,
Druga, inteligenta i nietuzinkowa,
Pierwsza, taka zwyczajna na ulicy,
Druga aktorka w strojach co dzień innych,
Pierwsza, zawsze była o ułamek lepsza,
Druga zawsze stała z boku,
Pierwszej szczęście dopisywało,
Druga na los cały czas klnęła,
Pierwsza tak piękne oczy miała,
Druga, taka nieśmiała,
Pierwsza zawsze chłopaków miała,
Druga miłości nigdy nie zaznała,
Pierwsza spodobała się jednemu takiemu Panu,
Druga tego pana wielce kocha....
Jeśli on będzie chciał ją... los mi świadkiem, coś sobie zrobię...
komentarze [1]182 Eternity moment >> czwartek, 3 kwietnia 2008 20:27:29
Dziś tylko teksty, gdyż za dużo histerii wypełnia mój umysł...Potem opisze o co chodziło...
To było oczywiste, lecz dopiero
Teraz uświadomiłam to sobie.
Jestem bogiem.
Twórcą bezlitosnym, którego
Ostre pióro i kropla atramentu pełna
Myśli wszelakich, stworzy dzieło
Czytane z przymrużeniem oka
Lub z pełną interpretacją!
Świat nad którym los
Sprawuje niezależny.
Lecz nierealny, tak złudny.
Tak prawdziwie krzywdzący.
Łzy mogę zatrzymać, okamgnienie
Długo może trwać jeśli zachcę.
Jestem bogiem.
W kilka wieczności zmienię tę chwilę,
Łzawe w locie zatrzymane kule na twarzy jego.
Patrzeć na nie, nie chce, lub płakać pragnę,
Z nim całą wieczność potem.
Bogini łzami bólu miłości zalana.
Związana łańcuchami znaków
Z tym co tworze nawet bez namysłu.
Jestem bogiem.
Jeśli nie będę chcieć nawet łza
Nie spadnie, a życie się nie skończy.
Chciałabym stworzyć mu świat
W jakim byłby najszczęśliwszy,
Cóż za nierealne pomysły?
Bogini tak bezsilna stoi przed wami.
Świat nad którym los
Sprawuje niezależny.
Lecz nierealny, tak złudny.
Tak prawdziwie krzywdzący.
komentarze [0]Atak zimy i nagrobki... >> środa, 19 marca 2008 20:38:46
"Dziś dzień" mógł się wydać piękny mieszkańcom Gdyni, którzy siedzieli w domach lub spokojnie z okien szkół/prac oglądali krajobraz okryty grubą warstwą białego puchu. Ja spokojnie dopalając spojrzałam na niego, byłam w nim i mimowolnie się uśmiechnęłam. Gdyby nie przemoczone buty, które napawały mnie pewnymi obawami, zostałam bym tam jeszcze długi czas...
Obawy były takie, że w totalnie mokrych butach źle stoi się na cmentarzu...
Znaczy... ogólnie się na nim źle stoi jeśli jest się jednym z "uczestników" pogrzebu.
Ale byłam tam...specjalnie dla niego...
Nachodzą mnie myśli, dość niepokojące...choć poniekąd szlachetne.
Chciałabym stać u jego boku i go wpierać, tak jak na to zasługuje, jednak nie jest mi to dane...
Jak tylko skończy się moja matura/dyplom, będę "cała jego", zawoła przybiegnę machając ogonkiem i miaucząc radośnie...
Strój siostry zaczyna mnie uwierać...
komentarze [1]Wiosna... >> środa, 12 marca 2008 16:11:03
Salem wycofane produkcji... Teczka prawie pracami zapełniona... Teksty średnio się rodzą raz na 4 dni, choć nie są spisywane, prawie w cale... Plecy bolą nawet kiedy samemu w domu się maluje... Neko stało się dziwnym tworem, który niepokoi właścicielkę.
Manekina, który musi znosić ten nie pojęty dla wielu umysł...
Za bardzo nie mam o czym pisać....
Bo niby o czym... O tym, że ludzie znowu są dla mnie obcy i nieznośny..
O tym, że maluje, o ile można to nazwać malowaniem, bo to shit wychodzi z tego...
O tym, że mam zamiar (znowu) pisać jakieś opowiadanko?
A może o tym, że totalnie wszystko mnie męczy?
I tak oto napisałam już wszystko co u mnie...
komentarze [1]Radośc Neko tak wielka jak jej nowy monitor! >> sobota, 23 lutego 2008 09:51:27
Rozdzielczość 1680x1050 *.*
Czuje się jak przed televisorem a nie przed monitorem własnego kompa.
Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak zobaczyć na tym byczej wielkości monitorze Dir Macabre Tour!
Nicho nioch!
A tak po za tym, słucham w kółko albo Requiem For A Dream - Lux Aeterna, albo KoRn - Twisted Transistor.
To drugie to jakiś uboczny skutek tego co działo się we mnie, lub nadal się dzieje, od pewnego czasu.
Miłość to zbędne cierpienie... Tego będę się trzymać do trumny... ^^"
Mam zajebisty nawał pracy! W Plastyku to jest tak, w ciągu 2 miechów, masz obronę dyplomu (w tym egzamin z historii sztuki :/), przegląd malarski i maturę....
I bądź tu o zdrowych zmysłach...
Moje życie sie zmieniło, przez pewnego delikwenta i przed ten nawał pracy. Już nie pijam co 3 dni alkoholu tylko żłopie hektolitry kawy dziennie.
Jem....jak zawsze mało, lub jeszcze mniej... Apatia na niektóre rzeczy jest wielka...
Ale... mimo tego wszystkiego co mnie spotyka, udaje mi się popełnić ten błąd w zaprogramowanej rzeczywistości i napisać tekst.
Stwierdzam, że jest jednym z najlepszych tekstów ostatnich miesięcy....
Może dla tego, że się już wypalam...
175 Sode No Tsurara
W ciszy twojego domu, pod
Księżycem srebrnym, w wietrzny
zimny wieczór, spotykamy się tu.
W tłumie ludzi dnia, obcy
Sobie nawet obok siebie w rozmowie.
Teraz spędzimy czas, magiczna
Chwila tajemnicy ciemnofioletowej/
Wsuwasz jedwab na moje ramiona,
Zakładasz poły lewa na prawą.
Materiał traktujesz idealnie, dziw,
Że umieją to robić męskie dłonie.
Ciche westchnienie kiedy otaczasz
Mnie ramionami zakładając mi obi.
O to dzieje się magia samotnej chwili.
Zawiąż ohimo.
Nie przejmuj się nikim.
Zawiąż obi.
Ułóż z niego motyla.
Niech nas to połączy
Niemą obietnicą.
Wyznaniem.
Odziana w jedwab staje się
Arcydziełem stuki wspaniałej.
Małe czerwone usta oblizuje
Łamiąc zasady twarde.
Nie obchodzi cię to, spokojnie
Przemierzasz palcami kimono.
I sznurki, które nas łączą.
Czas na ciebie przyszedł tuż
Po delikatnym pocałunku zastawionym
Na palcach moich pokaleczonych.
Kiedy wyjdziesz, zobaczysz jak
Sode furu kiedy w drzwiach
Stoję płacząc obwicie.
Sode no tsurara dziś, na wieki.
komentarze [3]Nie, nie wcieło mnie ^^"/ Happy B-day Kyo! 16 luty! >> piątek, 15 lutego 2008 07:45:50
EDIT: Dziś jest jedno z największych świąt...
Dziś mimo pozorów będę daleko w krainie ciemności w moim umyśle...
Nie wcięło mnie... :P
Po prostu nie miałam o czym pisać...Tyle.
Nie miałam ochoty pisać, o tym, że los znowu kopną mnie w dupę i takie tam...
Życie to taka wielka gra.... a kontrolują nas Władcy Losu....
Mogę dać tu tylko jakiś tekst...
168 Sweet Sickness
Powiedz mi to x 3
Powiedz mi to x 3
Że cierpię na słodką chorobę,
z której leczyć się nie mam zamiaru.
Co z tego, że prędzej zdechnę niż,
Moje serce odżyje na nowo.
Słodka choroba bez lekarstwa,
Chyba, że krwawego
Słodka choroba, która,
Zaatakowała.
Słodka choroba , na którą
Tylko ja choruje
Słodka choroba,
Kochanie...
Zakochałam się w demonie,
Który może mnie zniszczyć słowem.
Zabija mnie co dzień słodkim uśmiechem,
Będąc niedostępną gwiazdą.
Słodka choroba bez lekarstwa,
Chyba, że krwawego
Słodka choroba, która,
Zaatakowała.
Słodka choroba , na którą
Tylko ja choruje
Słodka choroba,
Kochanie...
Come on, lets go...
Come on, lets go...
Napcham się tabletek,
aż zdechnę....
pięknie będzie.
Ciche nielegalne wzdychanie,
Naprawdę nie mogę się powstrzymać.
W nocy mruczę twoje imię,
Przez gorączkę słodkiej choroby.
komentarze [0]
Szablon by Yuki Eiri
For Yomi Layouts